Karpacz - jesień
Jesień w górach jest przepiękna. Nie po raz pierwszy byłem jesienią w Karkonoszach, ale w Karpaczu to był mój pierwszy raz. Wyruszyliśmy z paczką znajomych na nieco przedłużony weekend już w środę po południu. Mieliśmy więc dla siebie pełne cztery dni, a do tego słońce prawie jak latem. To zdecydowanie najlepsza pora na wędrówki górskie, kiedy lato minęło, a do zimy jeszcze troszkę czasu zostało, a te góry i lasy wyglądają jak pomalowane pełna paleta barw. Zatrzymaliśmy się w schronisku PTSM
Karpacz, zaraz przy szlaku do kapliczki Św.Anny. Czwartek i piątek pogodę mieliśmy wymarzoną, bo słońce pięknie świeciło i aż miło było iść wśród lasu, pokonując coraz to nowe odcinki drogi. Karpacz wyglądał cudnie, piękniej aniżeli w innej porze roku. Ludzi było sporo, miasto tętniło życiem. W sobotę aura nie była już tak łaskawa. Zrobiło się dość zimno i nawet gdzies tam mówili, ze zima wnet do Karpacza przyjdzie. My tam się nie zrażaliśmy i przeszliśmy całym grzbietem od równi pod Śnieżką, ąz do Kowar i dalej na Przełęcz Okraj. Pobyt świetny, kiedy następny? Nie możemy się doczekać.
