Karpacz - pobyt staruszków
Do Karpacza przyjechaliśmy autobusem. Nie ma bezpośredniego połączenia, bo każdy z autobusów z naszego miasta dojeżdża tylko do Jeleniej Góry, więc i my musieliśmy mieć przesiadkę. Żona nienawidzi takich podróży i nawet miałem wyrzuty, że namówiłem ją na ten Karpacz, bo przecież wcześniej w planach mieliśmy Zakopane. Tam jeździ bezpośredni pospieszny. Za te wszystkie niedogodności jednak czekała ją niezwykła nagroda - takiego kurortu jak ten dawno nie widziała. Po Karpaczu przechadzaliśmy się codziennie po kilka razy nawet. Powolutku, robiąc sobie częste przerwy, by dać odpoczynek naszym starym nogom, ale za każdym razem z dużą radością. Podobał się nam bardzo też i pensjonat. Nazywa się tak samo, jak i miasto,
Karpacz i jest naprawdę doskonałym hotelikiem. Wygodny i cichy, a do tego mają tam miłą kawiarenkę, w której mieliśmy w zwyczaju spędzać wieczory przy prasówce. Nie obejrzeliśmy się nawet, jak nasze 2 tygodnie minęły i trzeba było jechać z powrotem. Postanowiliśmy tu jeszcze kiedyś wrócić.
